Wyprawa w kosmos - prolog
Niedziela, grudzień 28th, 2008W Polsce generalnie żle się dzieje, zły rząd, niewierne kobiety, ze słabej pracy mało kasy, może zła kolejność, ale tak właśnie jest. Podobno najlepiej jest tam, gdzie nas nie ma więc zawsze można wyjechać, chociażby na truskawki do Niemiec, albo założyć własną firmę licząc na to że Urząd Skarbowy nie zauważy i da nam spokój. Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw zdecydowałem, że to są rozwiązania dorażne i na dłuższą metę nieopłacalne, jak to się mówi nie uciekniesz przed rzeczywistością, czy jakoś tak. Po prostu zawsze jakiś zawistny osobnik podstawi ci nogę lub niezasłurzenie wycągnie ręke po nieswoje. Tak zreszto podobno działa kapitalizm, gdzie każdy trochę sprytniejszy od ciebie może ci zabrać twoje ciężko zarobione pieniądze lub pomysł, którym się pochwaliłeś chociążby swojej dziewczynie. Nie jest lekko, nawet emerytom “zasłużona emerytura w Polsce” = 500 zł hulaj dusza piekła nie ma. (500 na miesiąc, nie na jeden dzień, 1 miesiąc to średnio 30,5 dnia, zwłaszcza w lutym jest łatwiej.)
Tak dalej być nie może, należy spokojnie nakreślić plan ewakuacji z tego beznadziejnego zakątka wszechświata, pojawia się naturalne pytanie “uciec, ale dokąd?”. Z tego co wiem to księżyc jest już zajęty przez Rosjan i Amerykanów, a nie mam zamiaru być na czyjejś łasce, ponieważ to zawsze się żle kończy
